Czy zwężanie ulic rzeczywiście "zmniejsza korki"? - komentarz prezesa Fundacji

źródło obrazu: The Guardian

Poniżej przeczytacie Państwo felieton naszego Prezesa z roku 2019.


Ile razy słyszeliście, że „zwężanie ulic zmniejsza korki”? Albo o „Prawie Lewisa-Mogridge’a” (w rzeczywistości „Twierdzeniu Lewisa-Mogridge’a”) z którego miałaby wynikać taka zależność? Jest to jeden z paradygmatów, o który opiera się polityka władz niektórych miast Europy. Czy jednak założenie to aby na pewno jest słuszne?

Twierdzenie Lewisa-Mogridge’a często jest przez osoby o radykalnych poglądach interpretowane w ten sposób, jakoby poszerzenie drogi automatycznie powodowało, że ludzie porzucają transport publiczny i „przesiadają się w auta”. Odwrotne działanie, zwężanie dróg, ma spowodować, że ludzie zniechęceni korkami z tych aut zrezygnują. Oczywiście założenie takie jest czysto teoretyczne – badania dotyczące Twierdzenie Lewisa-Mogridge’a zawsze dotyczyły tylko jednej ulicy, a nie całej sieci drogowej.

Przedmiotem badań nie były więc zmiany potoków aut na skutek poszerzenia/zwężenia w skali całej sieci drogowej a jedynie ilość poruszająca się tą ulicą. Nie badano więc czy dodatkowe auta należały do osób które wcześniej jeździły transportem zbiorowym, czy też byli to kierowcy uprzednio omijający zakorkowaną arterię i jeżdżący bocznymi drogami (często spotykane i w Warszawie) którzy zaczęli jeździć drogą główną, gdy ta się „odkorkowała” po poszerzeniu. Badania te nie uwzględniały również czynników ekonomicznych.

DZf5rgCpng

Profesor Thomas Sowell (na zdjęciu) amerykański ekonomista, profesor w Instytucie Hoovera na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii, w swojej książce „Fakty i mity w ekonomii” zajął się tym zagadnieniem. Zdaniem prof. Sowella dogmat wyznawany przez radykalnych aktywistów „po bliższym zbadaniu i konfrontacji z faktami nie jest w stanie obronić swej prawdziwości”. Profesor przywołuje przykład miasta Houston, które w latach 1986-1992 regularnie rozbudowywało swoją sieć drogową. W okresie tym czas podróży samochodem zmniejszył się w tym mieście o 21%. Gdy miasto w latach 1993-2000 zmniejszyło nakłady na budowę dróg, czas podróży samochodem wzrósł o 50%.

Profesor wskazuje, że wzrost potrzeb komunikacyjnych w mieście które się rozwija, jest zjawiskiem stałym. Dlatego właśnie po jakimś czasie poszerzoną ulicą jedzie więcej aut niż przedtem. Profesor kończy swój wywód stwierdzeniem: „podążając za tokiem rozumowania tych, którzy twierdzą, że budowa większej ilości dróg dla stawienia czoła zatorom jest działaniem daremnym, można by powiedzieć, że równie chybionym zabiegiem jest zaspokajanie głodu, ponieważ po jakimś czasie ludzie stają się znowu głodni”.

Jakub Dobromilski